2017-01-16 16:45
Nigdy nie wiesz, co za rogiem :) " Życia mi mało "

Moi Drodzy :)

Dzisiaj opowiem o tym, jak to, co robimy dla innych - również na pokładzie samolotu - wpływa na to, jakimi nas zapamiętają i że w ogóle nas zapamiętają. Jak nic nie dzieje się bez przyczyny i zawsze coś dzieje się po coś.

Kilka dobrych tygodni temu, podczas rejsu do Warszawy w czasie serwisu pokładowego moją uwagę zwrócił jeden z Pasażerów. A raczej Pasażerka. Wiedziałem, że skądś Ją kojarzę, skądś znam. Na chwilę zapomniałem o całej sytuacji wykonując  inne obowiązki.

Po skończonym serwisie postanowiłem zajrzeć do listy pasażerów - załoga otrzymuje takową przed każdym startem. Dzięki niej, możemy również zwracać się do Pasażerów po imieniu i nazwisku, co jest miłym gestem i równie bardzo cenionym przez Nich samych. Miło być rozpoznawanym wśród wielu innych współtowarzyszy podróży. Taki personal touch.

Schodzę wzrokiem w dół i  widzę. Tak! Już wiem :) Halina Mlynkova!

Lot zbliżał się powoli do końca, więc ja nieśmiało - hmm raczej bardzo śmiało, ale dyskretnie się przedstawiłem, a Halina napisała dla mnie kilka słów:

Z Haliną porozmawialiśmy chwilę. Kiedy odbierałem tę miłą wiadomość, podrzuciłem Halinie kilka słodkości, co się potem okazało, królowało w Jej opowieściach, ale o tym za moment.

Halina Mlynkova. Zawsze kojarzyła mi się z folkiem i zespołem Brathanki. Wesołe piosenki  ' Czerwone Korale ', ' W kinie w Lublinie ' -  wpadające w ucho, ale raczej na jakiejś plenerowej imprezie, niż w zaciszu domowym podczas miłego wieczoru. Totalnie nie mój klimat. Nic bardziej mylnego! Okazało się, że Halina leciała do Warszawy aby promować swój najnowszy album ' Życia mi mało '.

Tego samego dnia, wieczorem wyjmując podpisaną kartkę z walizki postanowiłem poszperać w sieci i poszukać nowości muzycznych od Haliny. Odwiedziłem Empik i przechodząc przez półki z muzycznymi krążkami nie zauważyłem najnowszego album Haliny. Postanowiłem spytać przy kasie. Pan odpowiedział, że płyta ma niesamowity popyt i jeżeli nie ma jej na półce, oznacza to, że się wyprzedała. Był na tyle uprzejmy, że poszukał jej za innymi płytami. Jest! Znalazł się ostatni egzemplarz!

Wracając do domu,  włożyłem płytę do odtwarzacza CD i słuchałem. Byłem bardzo zaskoczony zupełnie innym, nie - Brathankowym stylem.

Melodyjne utwory, teksty piosenek naprawdę dające do myślenia. W jakiś sposób sam się z nimi utożsamiałem. Płyta zupełnie inna, niż się spodziewałem. Ma klimat. Szczerze, to przy ' Mówisz Mi " i ' Zabiorę Cię ' sam zacząłem głośno akompaniować Halinie :)

Polubiłem fanpage Haliny.  Pojawiła się na nim informacja dotycząca promocyjnej trasy koncertowej najnowszego albumu.

Ze względu na pracę w żaden sposób nie mogłem pojawić się na żadnym z nich.  Ale zaraz, zaraz. Jest koncert w Lublinie! Sprawdzam swój grafik i widzę, ze mam 3 dni wolnego, podczas których mogę się wybrać do Lublina i posłuchać Haliny na żywo.  Kwestia biletów. Nigdzie nie mogę ich kupić. Seria koncertów odbywa się w filiach Polskiego Radia. Na stronach samego radia również nie było żadnych informacji.

Pomyślałem - trudno, nici z koncertu. Ale zaraz, zaraz. Nie można poddać się tak łatwo.  Postanowiłem zdobyć te bilety.

Tydzień przed samym koncertem postanowiłem zadzwonić do radia w Lublinie. Odebrał Pan w portierni, poprosiłem o połączenie z sekretariatem. Bardzo miła Pani poleciła rozmowę z działem promocji, do którego mnie przełączyła.

-Tak słucham? - odebrała Kobieta.

Przedstawiłem się i spytałem o koncert Haliny Mlynkovej.

- Musi Pan słuchać naszego radia i kiedy wspomnimy o konkursie, proszę dzwonić i będzie Pan miał szanse na bilet.

Stwierdziłem, że nie odpuszczę tak łatwo. Wyjaśniłem, że chętnie bym słuchał, ale ze względu na to, że pracuję w powietrzu - fizycznie nie mam jak słuchać tam radia. Poprosiłem raz jeszcze, czy nie istnieje szansa, abym mógł otrzymać te bilety lub je po prostu zakupić.

- Jak ma Pan na nazwisko? Proszę przyjechać do siedziby radia - w recepcji będzie na pana czekało podwójne zaproszenie na koncert.

Tak!

Odebrałem bilety.

Dzień koncertu. Jestem w Lublinie. W samym radio oczywiście nie punktualnie, a sporo wcześniej. Jeszcze nikogo nie ma. Zza drzwi słyszę próbę. Piękne dźwięki.  Sam koncert to ponad godzina wspaniałej, wartościowej muzyki. Sala wypełniona po brzegi, niektórzy słuchali koncertu na stojąco. Halina brzmiała czysto, wyraźnie i naprawdę na poziomie.

Po koncercie zaczekaliśmy chwilę na Halinę. Wyszła do nas i zamieniła kilka słów z fanami.  Kiedy poprosiłem, aby podpisała płytę, którą miałem ze sobą, pogratulowałem Jej również nowego krążka. Halina poznała mnie i z wielkim uśmiechem zaczęła opowiadać pozostałym jak to historia z pokładu jest jedną z najczęściej przez nią opowiadanych. Otóż podobno, gdy podszedłem do niej ze słodkościami - bardzo dyskretnie, pasażer siedzący obok zrobił tęgą minę i nie wiedział o co chodzi. Spoglądał na Nią 'spod byka' przez resztę rejsu. Halina opowiadała to innym uśmiechając się, że cały czas ma jego zabawną minę przed oczami ;)

Bardzo miło :)

Muzyka Haliny towarzyszy mi w drodze do pracy, podczas spokojnych, zimowych wieczorów. Ma swój klimat i specyficzne przesłanie.

Odnajduję w niej wsparcie w trudniejszych momentach, pozwalam sobie na chwilę refleksji i zadumy.

Uwielbiam swoją pracę - nie wiadomo kiedy, jak i kogo możemy spotkać i jak to może wpłynąć na nasze dalsze życie.

Nigdy wcześniej nie sądziłem, że będę słuchać muzyki Haliny, a tym bardziej, że po spotkaniu w samolocie w ogóle się nią zainteresuję.

Nigdy nie wiesz, co za rogiem :)

Bądźmy mili, uśmiechnięci i pomocni innym - dobro powraca :) Zawsze :)

#AniMiSieWazycPrzestacMarzyc ;-D

Kuba