2019-10-23 17:00
Mój dom to Marriott

Witajcie,

Latanie było moim marzeniem odkąd tylko pamiętam. Z pewnością zauważyliście, że zmieniłem linię lotniczą. Nie pracuję już dla Emirates, a obecnie wspaniale czuję się latając w polskich barwach. Jest to trzecia linia lotnicza dla której latam. Ale o tym będzie zupełnie nowy wpis i odcinek na YouTube.

O wyborze linii lotniczej dla której chcemy pracować decyduje wiele czynników. Kraj w którym będzie baza danego przewoźnika, kraje i miasta do których lata, flota którą operuje no i oczywiście zarobki.

Musimy również rozważyć styl życia jaki będzie się wiązał z pracą dla danego przewoźnika. Może to być lowcost, gdzie prawdopodobnie każdą jedną noc spędzimy we własnym łóżku, gdyż z każdego rejsu będziemy wracać do swojej bazy. W kilkuletniej karierze lowcostowej nocowałem poza domem tylko raz - powodem była usterka techniczna samolotu.

Inne linie lotnicze będą oferować rejsy gdzie będziemy nocować i w domu i trafią się nocowania czy pobyty poza domem.

Kilka dni temu podczas rejsu do Genewy zauważyłem, że jeden z pasażerów w klasie business miał torbę z zawieszką 'CREW' . Po skończonym serwisie podszedł do mnie, przedstawił się i spytał jak długo latam, czy latałem wcześniej dla innych linii lotniczych.

 

Richard również  jest stewardem. Lata dla Business Jets.  Dłuższą chwilę wymienialiśmy doświadczenia zawodowe.

Było dużo śmiechu. Wzajemnie słuchaliśmy swoich historii pokładowych.

Richard spytał gdzie mam bazę. Odpowiedziałem, że to Warszawa. Po wielu latach bycia poza granicami swojego kraju naprawdę czuję się tutaj dobrze.

Spytałem skąd pochodzi. Odpowiedział, że jest ze Szwajcarii. Spytałem również gdzie jest jego dom - w sensie gdzie stacjonuje, gdzie mieszka na stałe.

- My home is Marriott. Odpowiedział.

Zrozumiałem, co miał na myśli, ale spojrzałem z lekkim niedowierzaniem. Spytałem, czy ma takie swoje miejsce, mieszkanie do którego wraca. Odpowiedział, że nie. Wszystko, co ma, jest spakowane w dwie większe walizki, a reszta rzeczy jest w piwnicy u brata. Nie ma mieszkania, nie wynajmuje takowego.

Richard opowiedział jak wygląda jego praca. Jego bazą może być każde miasto na świecie. Jeżeli jest potrzeba wylotu z Berlina, a on jest w USA, przemieszcza się do Berlina rejsami komercyjnymi. Tak było i  w tym przypadku. Richard leciał z Genewy do Pekinu. I z Pekinu wylatywał już jako steward w dalszą podróż. Oczywiście po rejsach miał wolne. Firma, dla której pracuje wynajmuje pokoje w sieci hoteli Marriott i tam zawsze się zatrzymuje.

 

Zaproponowałem Richardowi lampkę wina. Podziękował. Odpowiedział, że napije się wina w hotelu, już na miejscu.

Po wylądowaniu podziękował, życzył bezpiecznych rejsów.

Na rynku jest wiele firm, które operują Private i Business Jet'ami i każda z pewnością działa na swój sposób. Osobiście znam kilka stewardów / stewardess które pracują dla takowych. Ale historia, którą opowiedział Richard dała mi wiele do myślenia.

Zrozumiałem, jak zmienia się człowiek. Jak zmieniłem się ja.

Próbowałem sobie wyobrazić siebie pracującego w takiej formie.

Nie dzisiaj. Już nie dzisiaj.

Kilka lat temu, może i tak.  W chwili obecnej bardzo cenię sobie możliwość - co prawda od czasu do czasu - spania we własnym łóżku, a przynajmniej powrotu do niego po dłuższej, czy krótszej nieobecności. Tęskniłbym do swojej rodziny,  ogrodu, tarasu. Do swojego kąta. Po powrocie zarówno z Londynu jak i z Dubaju doceniłem co to swoje mieszkanie, swój dom. Doceniłem jak przyjemnie wraca się do niego po rejsie do i z USA czy Tokio. Jak dobrze wraca się do swoich ukochanych.

Teraz najlepiej czuję się w domu. Tak jak bardzo kocham swoją pracę, tak bardzo kocham wracać z niej do swoich czterech kątów.

Ale przez te wszystkie etapy odkrywania siebie trzeba przejść, skosztować tego, co inne, różne.

Bo przecież to, że jesteśmy tacy różni i inni, sprawia, że świat jest piękny i kolorowy :)

Wysokich lotów Richard i niech walizki zawsze dolatują razem z Tobą :)

K.

#AniMiSieWazycPrzestacMarzyc ;D

*Historie opisywane w dzienniku nie koniecznie pochodzą z pokładu linii w której obecnie pracuję, lecz wydarzyły się naprawdę i są moimi osobistymi doświadczeniami. Dzielę się nimi z Wami, aby pokazać z czym na co dzień spotyka się personel pokładowy, oraz aby zapamiętać wszystkie chwile, które się wydarzyły, a czynią ten zawód wyjątkowym.