2015-02-04 19:31
Kolory naszych Dusz :)

Kochani ,

Dzisiaj potruję Wam trochę o kolorach. Naszych ludzkich kolorach.

‘Kto chce, żeby życie uśmiechało się do niego, musi pierwszy uśmiechać się do życia‘ – takie oto zdanie wypowiedział kiedyś John Eugene Smith.

Nie tak dawno temu wybrałem się do Milanu. Odbywał się tam Fashion Week. Wydarzenie nie lada. Tym bardziej ekscytujące dla mnie samego, gdyż mieszkając w Londynie udało mi się wziąć udział w kilku faszion szołach a w tym zaliczyłem jeden w Mediolanie właśnie. Atmosfera przednia, przebieranki, ubieranki i ten cały włoski harmider  uwielbiam

Spacerując po krętych uliczkach tego miasta o godzinie 8 rano spoglądałem tak na ludzi. Ludzi spieszących się do pracy, ludzi trzymających się za dłonie spacerujących spokojnie, ludzi starszych wyprowadzających swoich czworonogów, ludzi w samochodach niecierpliwie czekających na zielone światło na skrzyżowaniu. Każdy z nich coś robił, miał jakiś cel. Przynajmniej tak się właśnie wydawało.

Zima. Zimno na dworze, zimno na polu - ja jestem z południa i u mnie jest na polu

Ludzie otuleni szalikami, jedni w czapkach inni bez. Mnie nigdy nie jest zimno. Nie wiedzieć dlaczego, ale nie jest. Kurtkę cieplejszą ubieram z przymusu raczej, bo trzeba , bo co jak zrobi się naprawdę chłodno.

Wstąpiłem z koleżanką do małej kawiarenki na śniadanie. Usiedliśmy przy oknie i zamówiliśmy coś do zjedzenia. Ja, tradycyjnie herbatę ‘ english breakfast' i do tego małą, świeżą bułkę z mozarellą i pomidorem, koleżanka cappuccino i bułkę z sałatą i czymś jeszcze.

Znów jednym okiem spoglądałem na gości tej małej kawiarenki. Z jednej strony siedziało dwoje ludzi - starszych, uśmiechniętych i jakże przejętych rozmową. Zaraz obok nas siedziała grupa trojga młodych ludzi – rozmowa totalnie nieobecna- za to smartfony jakże tak! Gwar w kawiarence jak przystało na włochów. Espresso lalo się małymi filiżankami. Anetka coś do mnie mówiła, jednak ja gdzieś nieobecny byłem spoglądając dalej na tych ludzi. Na ludzi w i na zewnątrz kawiarenki. Zastanawiało mnie głęboko o czym oni marzą. Czy wogóle oni marzą. Miły kelner, młody chłopak w typowo-włoskiej fryzurze podał nam rachunek i ze szczerym, ładnym uśmiechem podziękował za wizytę. Bardzo dobrze mówił w języku angielskim, co jest zaskakujące, gdyż włosi naprawdę nie przywiązują uwagi do tego języka.

Wyszliśmy z Anetą na zewnątrz. Zbliżaliśmy się do samego centrum. Ludzie szykownie ubrani, modnie i wariacko. Jedni i drudzy snuli się po ulicach. Jednak widać było, na jednych pełnie życia, radość a i widać było u innych jakieś takie przygnębienie, takie zwyczajne snucie się po ulicach. Bez celu. Ubrani byli wszyscy naprawdę wspaniale. No w końcu fashion łik jakby nie patrzeć : )

Ale gdzies tam widać było , że coś jest nie tak. I nie mówię tutaj wyłącznie o samych włochach , ale ogólnie- wiele razy zauważyłem podobne zjawisko. Ja rozumiem- wszyscy mamy problemy, czymś się trapimy. Ale to było zupełnie coś innego. Jakby hmmm, jakby takie zmęczenie życiem, jego zwyczajną, zwykłą rutyną. Ci ludzie, pomimo tego, że mieli na sobie prady, dolcze gabany i inne cuda na kiju, byli tacy, tacy szarzy. Tacy totalnie bez życia, bez jego pięknych kolorów.

Będąc bliżej słynnej katedry Duomo , zauważyłem grupę ludzi śmiejących się i wesoło kroczących na przód. Podczas gdy Aneta robiła zdjęcia pięknej katedrze, ja podszedłem do nich i spytałem, czy ktoś z nich mógłby zrobić mi zdjęcie. Z pełnym uśmiechem na twarzy dwie dziewczyny odpowiedziały, że jasne, nie ma najmniejszego problemu.

Zdjęcie zrobione, poprosiły abym sprawdził, czy się podoba. Emanowała od nich pozytywna energia. Zdjęcie było naprawdę w porządku. Spytałem skąd tutaj przyjechały. Odpowiedziały, że z Hiszpanii. Mogłem się domyślić poprzez akcent. Spytały skąd ja jestem. Na słowo Dubaj, otworzyły szerzej oczy i nie mogły uwierzyć. Opowiedziały mi jak bardzo chciałyby pracować dla linii lotniczej w której ja pracuję. Spytałem je, czy wierzą w marzenia. Prawie chórem odpowiedzieli, że tak, jasne, że wierzą w marzenia. Ja próbując rozwikłać te całe swoje rozmyślanie od rana poszedłem krok do przodu.

Spytałem jakie było ich ostatnie marzenie, które się spełniło. Jedna z dziewczyn odpowiedziała, że zawsze chciała być w Milanie na Fashion Week. Odkładała co miesiąc trochę gotówki, zebrała znajomych i od co – jest w Milanie. Jedno z jej marzeń się spełniło.

A kolejne marzenie? Drążyłem bardziej. Chciałabym być stewardessą w linii w której pracujesz. Spytałem, czy wierzy, że się uda i czy już aplikowała. Odpowiedziała, że tydzień temu wysłała aplikację i głęboko wierzy, że się uda. Zostawiłem jej swojego facebook’a w razie pytań i miło się pożegnałem życząc powodzenia. Uśmiech od ucha do ucha. Głęboka wiara w to, że się uda. To właśnie w niej widziałem. Widziałem ją jako kogoś tak bardzo kolorowego. Kogoś, kto ma plany, ma marzenia i kto ma jakiś cel. Kogoś uśmiechniętego, pełnego pozytywnej energii.

10934083_1119024501457158_6872174135814395574_n

Tak! wreszcie spotkałem kogoś kolorowego w Milanie

Z Anetką ruszyliśmy dalej. Idąc bokiem tego hmm rynku? Na którym stoi dumnie katedra Duomo zauważyłem kogoś, kto siedzi na małym krzesełku i odmierza coś linijką.

Odmierza coś w powietrzu. Podchodzę bliżej i widzę, że to malarz.

Odmierzał coś na katedrze i przenosił to prosto na… nie, nie na papier. Na deskę. Na sklejkę dokładniej mówiąc. Obok niego stało drugie krzesełko, na którym było kilka szkiców. Wertowałem je i mój wzrok zastygł dosłownie na jednym z nich. Przedstawiał on jedną z ulic Milanu, zatłoczoną przez ludzi – spacerujących w parach, osobno – szarych ludzi. Ludzi bez kolorów. Kobieta niosąca pewno drogą torbę albo od Gucziego , może od Lui Witona – ale nadal szarą. Mężczyznę trzymającego w ręku coś na wzór banknotu – nadal szarego. Ale pośrodku gdzieś tam widać jednego człowieka, który ubrany jest na niebiesko. Ma kolory !

1658542_1119024434790498_8700310315051762388_o

Widząc ten obraz od razu odniosłem się do moich całodziennych rozmyślań na temat naszych, ludzkich kolorów. Zinterpretowałem ten obraz marzeniowo : )

Tak wielu z nas twierdzi, myśli, że życie musi być nudne, szare i monotonne. Tak wielu z nas zamyka się po prostu w codzienności i zapomina o pięknościach tego świata, zapomina, że tyle wspaniałości na nas czeka. Zapomina, że warto marzyć i walczyć o swoje marzenia. Zapomina, że mamy do tego prawo. Zapomina, że nie ma rzeczy niemożliwych, jeżeli tylko mocno tego pragniemy. Zapomina, że to my sami mamy kontrole nad swoim życiem i mamy taką moc, aby nim kierować. Zapomina, że to my możemy wybrać szczęście i radość. Zapomina i staje się szarym. Bez kolorów. Bez płciowym jak to moja ukochana Mama ma w zwyczaju mówić ; ) Bez kolorów, bez marzeń, bez radości. Bez uśmiechu.

Ten jeden człowiek w kolorze na tym obrazie. Jest pełen nadziei, wiary w siebie, wiary w swoje marzenia, wiary w to, co jest naprawdę nieosiągalne. Nieosiągalne? Właśnie słowo NIE w stosunku co do jego marzeń nie istnieje! Brnie do przodu dumny, uśmiechnięty, radosny i pełen zapału. Jest kolorowy! Jest pełen marzeń! Pełen optymizmu! Pełen życia! On żyje! Żyje i zaraża innych swoim optymizmem i swoim zacięciem do walki o swoje marzenia, o swój uśmiech i o radość życia. Rutyna? Nie ma takiego słowa w jego słowniku. Każdy jeden dzień zaczyna uśmiechem – mimo wszystko, głęboką wiarą w to, co sobie założył , jak i pozytywnym myśleniem! Jest Kolorowy! Ma kolory! Wyróżnia się z tłumu. Żyje pełnią życia.

On wie, że pozytywne myślenie, pozytywne nastawienie przyciąga pozytywne rezultaty! On wie, że jeżeli będzie radosny, pełen optymizmu, wiary w swoje marzenia, jeżeli uśmiech nie będzie schodził z jego twarzy a życzliwość i dobre słowo będą cząstką jego dnia – wtedy i ludzie dookoła, zupełnie bez ich własnej wiedzy będą mu pomagać w spełnianiu jego marzeń. I nawet słońce wyjdzie i zaświeci wtedy, kiedy będzie potrzebne. Ma wspaniałą osobowość pełną pozytywizmu i radości. Mimo wszystko. Nie, nie jest idealny. Popełnia błędy, potyka się. Ale zaraz wstaje i idzie dalej. Uśmiecha się do życia na co dzień. Bardzo szeroko. Jakie są jego marzenia? Chce być Stewardem? Chce wspiąć się pod sam znak Hollywood? Chce spotkać kogoś sławnego, swojego idola? Chce zdobyć wymarzoną pracę? Chce odwiedzić jakiś specyficzny kraj? Chce nauczyć się języka obcego? Tego nie wiem. Wiem jedno. Pracuje nad swoimi marzeniami i to tak, jak właśnie trzeba. Małymi krokami nad nimi pracuje. Idzie do przodu. Uśmiecha się. Uśmiecha się do życia. Jest kolorowy i zdobywa. Nie stoi w miejscu i nie wątpi. Wierzy głęboko w swoje siły i w to, że nie ma rzeczy niemożliwych…

To On. Jak masz na imię kolorowy człowieku ?

Malarz przerywa mój głęboki zamysł nad swoim dziełem pytając czy w czymś może pomóc, Anetka trąca mnie łokciem.

Pytam o cenę.

- 20 Euro. Ale sprzedam za 15.

Nie byłem pewien czy będę w stanie przewieźć bezpiecznie te małe dzieło, gdyż było ono rozmiarów nietypowych jak na moją walizkę. Runda dookoła placu, wyszliśmy na sam szczyt katedry Duomo, ale w podskokach ( tak, tak M. , wiem, że z tych podskoków to się teraz uśmiejesz  ) wróciłem do malarza. Bez chwili wahania wręczyłem mu 20 Euro, a on zaczął owijać swój szkic w gazetę. Dokładnie bardzo. Poprosiłem aby tego nie robił, gdyż chce zrobić sobie i z nim i z tym dziełem zdjęcie. Jak to uparty włoch, czy wystąpiła tutaj bariera językowa, zaczął mimo wszystko pakować te cudo w gazetę.

10959507_1119024548123820_9024186406558621688_n

Zdjęcie trzaśnięte. Anetka wybrała również dla siebie jakieś cudeńko z jego prac.

Pogratulowałem talentu. Podziękował, nie wiedząc ile ono dla mnie znaczy i jakie ma przesłanie. Wisi teraz dumnie w moim pokoju zaraz na wprost mojego łóżka. Tak więc każdego ranka, gdy się budzę, widzę kolorową postać pośród innych, szarych ludzi, którzy nie wiedzą dokąd podążają. Bardzo mnie motywuje.

Wróciliśmy pociągiem do hotelu obserwując piękne Alpy zza okien.

Moi Kochani.

Nie bójmy się marzyć i być kolorowymi. Nie pozwólmy, aby nasze życie wyglądało szaro i by było smutne, ponure. Uwierzmy w marzenia i w to, że wszystko jest możliwe. Uwierzmy w to, że nie ma barier. Bądźmy radośni i pozytywnie nastawieni do świata, do swoich marzeń! Pamiętajmy, tak jak pamięta to ten ‘ Ktoś ‘ z obrazu, że pozytywne myślenie, radość i nastawienie, przyciąga pozytywne rezultaty!

Pamiętajmy również o tym co powiedział Smith : ‘Kto chce, żeby życie uśmiechało się do niego, musi pierwszy uśmiechać się do życia ‘

Bądźmy więc pozytywni, uśmiechnięci i walczmy! Walczmy o swoje marzenia! Bo takie myślenie i nastawienie, jak myśli ten ‘Ktoś’ kolorowy z obrazu, którego imienia nie znam potrafi naprawdę czynić cuda. Potrafi z szarości przerodzić się w magię kolorów. Bo czymże jest życie bez marzeń ?

‘ Nic nie tworzy przyszłości bardziej, niż marzenia ‘ – powiedział Victor Hugo.

Twórzmy przyszłość! Kolorową przyszłość moi Kochani!

Kolorowy ‘ Ktoś ’- Jak on ma na imię?

Jak Ty masz na imię ?

#AniMiSieWazycPrzestacMarzyc

‘ Kto chce, żeby życie uśmiechało się do niego, musi pierwszy uśmiechać się do życia ‘

Miłych ostatnich dni tygodnia Kochani!!!

Kuba

10690245_1119024641457144_7857940982949877581_n

524259_1119024664790475_657201846908848745_n

1560447_1119024651457143_2674782508697576991_n

10337715_1119024521457156_4169819777464015895_n