2015-01-18 11:34
Jak zostałem Stewardem Emirates, oraz dlaczego warto marzyć.

Stewardofani i wszyscy  Marzyciele !

Pozwolicie, że znowu zacznę od mądrej gadki, która również zapadła mi w pamięci:

‘Twoje życie nie zmieni się na lepsze przez przypadek, a zmienić się może na lepsze przez zmiany!’ Zmiany, które musisz wprowadzić 

Rzym na trzy dni. Palma de Mallorca na kolejne 3 dni. Legoland w Danii – na jeden dzień ( tak, tak wiem wiem. Legoland. Duży chłop byłem, ale klocki Lego to w dzieciństwie był mój skarb. Nie chcę kłamać, ale to chyba jeszcze Pewex był zaraz niedaleko naszego mieszkania, gdzie za dzieciaka bardzo małego zza gabloty mogłem je oglądać. A jak później rodzice na Mikołaja klocki sprawiali – o ile radości w tym było! Zawsze powtarzam, że Rodziców to ja mam najwspanialszych na całym Świecie.

Madryt na trzy dni. Barcelona na 3 dni. Porto na 3 dni. To było życie! Latać dla Ryanair, pracować 5 dni w tygodniu ( czasami nawet tylko 2!), a na 3 dniach wolnego za naprawdę pół darmo wybrać się za granicę by chwile odpocząć i pozwiedzać. Wiele osób narzeka na Ryanair, że co to za Stewardowanie , kiedy wraca się do domu tego samego dnia. Ma się 3 dni wolnego, kiedy można uciec gdzieś, gdzie się chce i na spokojnie miejsca wspaniałe pooglądać.

Jak wspomniałem we wcześniejszym poście, dla Ryanair latałem 6 lat.

Praca wspaniała, zarobki również. Ale po pięciu latach latania na tym samym jumpseat ( miejsce siedzące dla załogi w samolocie ), wypełniania tej samej roboty papierkowej, latania już później w te same destynacje...

Kuba pomyślał – czas na zmianę. Coś się musi dziać.

Kuba to w ogóle istota jest zakręcona i dziwna. Coś zawsze się musi dziać wokoło, nie ma mowy o rutynie czy nudzie. Musi być szum, akcja i nowe wyzwania… NOWE WYZWANIA….

Nowe wyzwania… Pomyślał Kuba jednego pięknego wieczoru.

W Londynie mieszkałem ze swoją najlepszą Przyjaciółką – Dorotą – Dorota nadal dumnie lata jako szefowa pokładu w Ryanair i wszystkich zadziwia swoją niebanalną urodą. Dorotę poznałem w bibliotece londyńskiej kiedy przyszedłem tam z Jej przyjaciółką ( która lata teraz dla Emirates ). Apartament, który mieliśmy był nowoczesny, ładny i schludny. Duży. Wiele dram się tam przeszło, smutków i radości. Ale to całe piękno tego wszystkiego. Dorotka – buziole.

Kuba poszedł do Kuchni, zrobił sobie kubek ulubionej herbaty -  English Breakfast, do tego z ‘ magicznej szafki ‘ wydobył ulubione Walkers Shortbread – najlepsze ciastka na Świecie . Usiadł przy komputerze i zobaczył reklamę linii Emirates na Youtube.

Wow! Pomyślał. To jest dokładnie to! To!

Przeszedłem szybko na stronę internetową Linii Lotniczych i…. Zobaczyłem, że za miesiąc i dwa rekrutują w Londynie!

Wypełniłem aplikację – zajęło mi to sporo czasu. Pytania skomplikowane i podchwytliwe ( o których opowiem Wam we filmiku ), daty dokładne trzeba było podać co do zatrudnienia w innych miejscach pracy no i? No i zdjęcia dwa załączyć. Jedno zdjęcie twarzy, drugie zdjęcie całej sylwetki w garniturze stając lekko z boku z jedną noga wysuniętą delikatnie do przodu.

Jedno z trzech pytań w aplikacji brzmiało:

‘ Czy jesteś gotowy/a poświęcić Święta, rocznice, urodziny bliskich na rzecz latania? Praca Stewarda / Stewardessy to skomplikowany grafik, który może wymagać pracy w dowolnym dniu w roku. ‘

Zastanowiłem się chwilę.  Ale hej! Ja przecież już prawie 6 lat latam jako Cabin Crew i spędzałem już Święta poza domem!

Takie właśnie uzasadnienie wpisałem w odpowiedzi. Na drugi dzień poprosiłem Dorotę, aby zrobiła mi 2 zdjęcia i dołączyłem je do aplikacji.

Nowe wyzwania… Głęboki oddech i szeroki uśmiech na twarzy. Jakub wcisnął ENTER.

‘ Aplikacja wysłana. Dziękujemy za zainteresowanie naszą linia lotniczą. Jeżeli będziemy zainteresowani Pana kandydaturą, odezwiemy się. ‘ – takowa wiadomość pojawiła się na ekranie.

Poszedłem na siłownie i niebywałe pokłady energii miałem wtedy - pamiętam.

Lot za lotem, dzień za dniem. Boeing 737- 800 w barwach Ryanair wzbijał się ze mną na pokładzie w roli szefa pokładu w powietrze przez kolejne dn, tygodnie…

Miesiąc,

Kolejny miesiąc….

Następny miesiąc…

Zero odzewu ze strony linii lotniczych do których aplikowałem. W między czasie szperam gdzieś po stronach TVN24 i czytam, że większość przewoźników, którzy operują samolotami A380, wstrzymali zatrudnienia  ze względu na jakieś utrudnienia i usterki w tych samolotach. Stąd ten przestój – pomyślał Kuba.

Zaznaczam DRUKOWANYMI LITERAMI , że ani na moment nie straciłem nadziei, ani wiary w to, że się uda. Ani na jedną chwilę.

Data rekrutacji w Londynie minęła. I jedna i druga. Pomyślałem- czy to koniec? O NIE! Nie ma takiej opcji !

Słowo NIE w moim słowniku nie istnieje, jeżeli rozchodzi się o Marzenia – pomyślał bardzo głośno Kuba.

2 miesiące później - dokładnie pamiętam ten dzień, a raczej poranek – obudziłem się, ipad nie dawał mi spokoju całą noc – jakieś notyfikacje przychodziły. Sprawdziłem pocztę elektroniczną.

WIADOMOŚĆ OD EMIRATES – ZOSTAŁEM ZAPROSZONY NA ROZMOWĘ KWALIFIKACYJNĄ –  ASSESSMENT DAY! Wyskoczyłem z łóżka w podskokach . Pamiętam jak biegałem po całym mieszkaniu i krzyczałem głośno, że wiedziałem, że się uda. Nie dopuściłem do siebie takowej myśli, że mogło by być inaczej. Wiele osób, kiedy czekałem na jakikolwiek odzew mówiło mi:

– Kuba, nie ciesz się tak, bo co, jeżeli oni cię nie zaproszą nawet na rozmowę?

Ja zawsze się uśmiechałem i nigdy się nie zgadzałem. POZYTYWNE MYŚLENIE PRZYCIĄGA POZYTYWNE SYTUACJE !

Z jaką ja radością pracowałem wtedy!

Nadszedł ten dzień.

Ubrałem ładny garnitur, uczesanie stosowne uskuteczniłem. Ulubiony zapach na siebie wypsikałem – chyba cały flakon na siebie wylałem. Pociąg, metro i 5 minut na pieszo. Mam tam być na 9: 00. Przechodzę ulicami Londynu i widzę wielkie logo Emirates na biurowcu. Zawieszam się na nim przez chwilę… Idę dalej do wskazanego hotelu. Jestem. Jest godzina 08:30. Perfekcyjnie! – pomyślał Kuba. Mam pół godziny, jestem wcześniej – pokazałem się z dobrej strony – a i przy okazji mam 30 minut na to by się bardziej z nerwów spocić. Żartuję :)

Założenie z jakim przyszedłem było takie, że jestem tutaj nie po pracę, ale po swoje Marzenie. Pokażę się z jak najlepszej strony. Ogromnie pozytywne nastawienie, uśmiech który nie znikał mi z twarzy, ciepło i niesamowita otwartość swojej osoby na innych. Tak! jestem tutaj po swoje Marzenie – i je zdobędę! Nie ma Rzeczy niemożliwych!

Schodzę piętro niżej. Jest grupa osób. Grupa? Było nas naprawdę sporo! I to nie jest Open Day, czyli taki, na który każdy może przyjść ze swoim CV, ale już wybrane osoby, których CV zostały sprawdzone. Jest nas 6 mężczyzn, reszta to kobiety. Przechodzę głębiej w tłum, przedstawiam się i uśmiecham do każdego, kto na mnie patrzy. Poznaję znajomą twarz!

Rita! Moja znajoma z Ryanair! lataliśmy razem tyle razy! Ale znaliśmy się tylko z pracy, żadna przyjaźń. Jak później się okazało, Rita bardzo się przestraszyła, że ja jako szef pokładu doniosę do Ryanair, że była na rozmowie – gdyż aby przyjść na rozmowę, musiała zgłosić chorobowe.

Z Ritą.

Dzisiaj jesteśmy oboje w Emirates, jesteśmy najlepszymi Przyjaciółmi i bardzo wiele czasu spędzamy razem. Rita jest wspaniałą Osobą!

Przed wejściem do sali, wypełniamy ankiety z naszymi danymi osobowymi i wpisujemy języki obce, którymi władamy. Ja wpisuje język polski i słowacki. Wchodzimy do środka.

Ustawiamy się w kolejce by odebrać nalepki z naszymi imionami , które potem przyklejamy na marynarki. Tutaj robię pierwszy krok i pierwsze dobre wrażenie, o czym później się dowiaduje -  było kluczem do przyjęcia mnie do kolejnego etapu.

A mianowicie:

Moja kolej. Podchodzę z uśmiechem od ucha do ucha, wystawiając dłoń do Pani rekrutującej, przedstawiam się uśmiechając się jeszcze bardziej, podając delikatnie ale stanowczo dłoń, zaznaczając, że miło jest mi poznać ( Panią rekrutującą). Oddalam się, obracając za siebie widząc, że dalej jestem obserwowany. O ironio – numer przy moim imieniu to 13. Od tego czasu do dziś dnia 13 – jest moją szczęśliwą liczbą – we wszystkim.

Zajęliśmy miejsca. Krótka prezentacja linii lotniczej. Następnie szereg zadań grupowych, które mają na celu pokazanie naszych cech charakteru, naszej osobowości. Uśmiech od ucha do ucha obecny non stop. Co do samych zadań, opowiem o tym we filmiku. Po każdym zadaniu, zostajemy wyproszeni z sali, aby powrócić po dziesięciu minutach. Wracamy i otrzymujemy kopertę. W kopercie zawarta jest informacja, czy przechodzimy do kolejnego etapu, czy nie.

Jest! 5 razy otrzymuje kopertę pozytywną!

W między czasie wykonywania zadań grupowych, jesteśmy jeden po drugim proszeni aby podejść do ściany i dotknąć małego Airbusa A380 ( Jak ja patrzyłem wtedy na ten samolot! Musiałem zdobyć te marzenie i znaleźć się na jego pokładzie! ),który był na wysokości 212 cm. Pytano nas o tatuaże w widocznych miejscach oraz kluczowe pytanie: DLACZEGO CHCESZ PRACOWAĆ DLA EMIRATES? Radość jaką ja wykazałem podczas odpowiedzi na te pytanie zadziwiła samą Kobietę rekrutującą.

Pamiętacie? – Pozytywne nastawienie, przyciąga pozytywne rezultaty. I sami nawet nie wiemy jak bardzo zachęcamy innych do pomocy w walce o nasze marzenia – i inni zupełnie nieświadomi tego, że nam pomagają, są oczarowani naszym tym wszystkim pozytywnym i radością i pomagają.

Po pięciu etapach, zostało nas 10 osób. Tak - 10 osób. Test języka angielskiego. Pisemny. ‘ Opisz swoje 3 zalety i 3 cechy swojej osobowości, które wymagają poprawy. ‘ I tu jest trick ! Ja wziąłem ich od tyłu.

Mianowicie określiłem 3 pozytywne cechy swojego charakteru, a te które wymagają poprawy, również były pozytywne, ale wywróciłem je do góry nogami. Weźmy przykład :

Jako negatywną cechę wziąłem uważne dbanie o detale – że wszystko co robię, jest zrobione perfekcyjnie – negatywna tego strona? Może to co niektórych denerwować, gdyż nie każdy jest perfekcyjny w tym co robi . Linia lotnicza potrzebuje kogoś, kto właśnie przywiązuje ogromną wagę do detali.

Kolejna cecha ( negatywna), to sztywne przestrzeganie zasad i brak naginania ich. Normalnie brzmi dziwnie, bo czasem każdą zasadę trzeba nagiąć, ale w linii lotniczej nie ma miejsca ani mowy o naginaniu zasad. Zasada jest zasadą i koniec. Kropka. Nawet i dwie-  o ------> . .  :P

I tak dalej Kochani. Zagrałem ich grą.

I wygrałem!

Wyproszono nas z pokoju po raz ostatni. Zostaliśmy zaproszeni ponownie. Wręczono nam koperty. 4 osoby dostały Szanse na ostateczną rozmowę kwalifikacyjna i przeszły całodzienny etap rekrutacji! W tym ja i Rita – moja przyjaciółka, o której wspomniałem wcześniej.

10492159_1108538262505782_3393850967593102395_n

Ileż to radości było !

Moja rozmowa kwalifikacyjna odbyła się 10 dni później. Przyjechałem ponownie do samego centrum, tym razem do biurowca Emirates w Londynie. Przywitała mnie Pani w mundurze, zaprosiła na sofę i zaoferowała gorący napój. Pamiętam jak czekając błądziłem wzrokiem po tym dużym pokoju. Podszedłem do jednej z gablot i zabrałem z niej rozkład lotów Emirates. Usiadłem na sofie. Wziąłem dwa głębokie oddechy, przewertowałem rozkład i w duchu głęboko sobie powiedziałem. JUŻ ZA NIEDŁUGO TO TY BĘDZIESZ OPEROWAŁ TE LOTY! Moje zamyślenie przerwała bardzo ciepła osoba, która podeszła do mnie, wyciągnęła dłoń na przywitanie i zaprosiła do pokoju obok. Christine. Ta sama kobieta, która podawała mi nalepkę z moim imieniem 10 dni wcześniej. O samej rozmowie opowiem osobno we filmiku. Ale Kochani. Niezmiernie liczył się język ciała – ja nawet trzymałem dłonie złączone na stoliku, aby pokazać pewność siebie. Uśmiech nie znikał ani na sekundę.

Rozmowa kwalifikacyjna trwała 45 minut. Odpowiadałem na pytania bardzo szybko – a dlaczego? O tym też opowiem we filmiku. Przygotowałem się bardzo dobrze do samej rozmowy.

Nie wiem czy wiecie, ale osoby rekrutujące na rozmowie kwalifikacyjnej mają taka jedną magiczna rubrykę, którą albo odhaczą, albo i nie. I tu jest być albo nie być. A mianowicie:

CZY KANDYDAT ZAPREZENTOWAŁ PODCZAS CAŁEJ ROZMOWY SZCZERY I PEŁNY UŚMIECH?

Jeżeli Christine nie zaznaczyłaby tej rubryki,  w moim przypadku, dokumenty z tego interview nie zostały by nawet wysłane do Dubaju a co oznacza niepowodzenie i odrzucenie mojej kandydatury.

Pamiętam dobrze, jak wstałem od biurka po tym jak usłyszałem, że to już wszystko i zostałem odprowadzony do windy. Christine spytała jakie plany na dziś, a ja odpowiedziałem, ze za 5 godzin mam lot do Malagi . Uścisnąłem jej dłoń i podziękowałem za poświęcony mi czas uśmiechając się szeroko raz jeszcze.

Już po. Wiedziałem, że się nie stresowałem bo przyszedłem tutaj bardzo pozytywnie nastawiony i przede wszystkim przyszedłem tutaj po marzenie.

Odpowiedzi spodziewać się miałem do 6 tygodni.

Minął tydzień, dwa, trzy, pięć, siedem, miesiąc, dwa miesiące… Zero odzewu. Na moim koncie na stronie Emirates status mojej rozmowy kwalifikacyjnej pokazywał, że wciąż przeglądają moją kandydaturę (przy aplikacji o pracę dostaje się hasło i konto na stronie Emirates, gdzie zapisuje się wszystkie potrzebne dokumenty).

Pamiętam, że po 4 miesiącach zadzwoniłem do Dubaju, ale kazano mi czekać. Nie dostałem negatywnej odpowiedzi. Rita dostała odpowiedź po czterech tygodniach.Wylatywała do Dubaju a ja nadal czekałem. Kochani – ani na chwile nie straciłem nadziei. Ani na jeden moment.

Minął 7. miesiąc i dostałem wiadomość, że mają jakiś problem, ale żebym czekał kolejne 3 miesiące. Po 3 miesiącach dostałem wiadomość abym zaczekał kolejne 6. Wiedziałem, że moje marzenie się spełni. W między czasie planowałem przeprowadzkę z Londynu gdzieś indziej, wiele w życiu się pozmieniało – osobistym także.

Jest Godzina 4 rano. Dzwoni telefon. Byłem tak zmęczony, że nie odebrałem. Budzę się rano i oddzwaniam. Słyszę, że dodzwoniłem się do Emirates w Dubaju. Miły głos w słuchawce oznajmia mi, że dostałem pracę jako Steward i pyta z którego lotniska chce wylecieć do Dubaju i czy ta i ta data mi odpowiada. Skakałem z radości! Tak bardzo! Po 13 miesiącach od mojej rozmowy kwalifikacyjnej dostałem odpowiedź. I przez 13 miesięcy nie zwątpiłem ani na chwilę! Ani na jedną!

Jeden z pierwszych lotów. Dubai - Hong Kong.

Swój ostatni lot Ryanair wspominam z wielkim sentymentem. Leciałem wtedy z Londynu do Warszawy, wróciłem i znowu z Londynu do Dublina i z powrotem. Przed lotem dostałem paczkę słodyczy od załogi. Na ostatnim locie była bardzo bliska mi wtedy osoba. Kulminacja emocji i uczuć. Po wylądowaniu nie byłem w stanie zrobić ogłoszenia pokładowego. Jakoś je wygdakałem. Po moim ogłoszeniu, załoga z tylnej części samolotu zrobiła ogłoszenie, że był to mój ostatni lot ,że odchodzę do Emirates. Każdy wychodzący pasażer gratulował, podawał dłoń i życzył sukcesów. Na ostatnim locie załoga nie pozwoliła mi zrobić nic. Siedziałem i piłem kawę – nie wiem jak ja to zrobiłem jak ja kawy nie pijam :)

Wyszedłem z samolotu, pomachałem, oddałem mundur i identyfikator i wyszedłem z lotniska… Tego dnia nigdy nie zapomnę.

Jak teraz spakować 6 lat swojego życia w 58 kilogramowy bagaż? Sprzedałem samochód i inne rzeczy z mieszkania. W ogóle biorąc pod uwagę moment w życiu w którym się znalazłem, jeżeli mam być z Wami szczery, planowałem wylecieć do Dubaju tylko na rok. Aby doskładać troszkę pieniędzy na wspólne mieszkanie , wspólną przyszłość. Wiedziałem, że to moje marzenie, ale życie osobiste było dla mnie ważniejszym marzeniem. Życie napisało inny scenariusz i powoli zaczynam widzieć tego sens.

Dlatego każdemu, kto przechodzi trudny okres w życiu powtarzam, że wszystko dzieje się z jakiegoś powodu. Może nie widzimy tego dzisiaj, tu i teraz. Może to być dla nas wielką , ogromną tragedią. Ale ma to swój sens. A zobaczymy to jak nie jutro, to po jutrze, za 3 dni, miesiąc rok. Ja zaczynam to właśnie dostrzegać, poprzez to gdzie teraz jestem, kim jestem i jak bardzo jestem wszystkiemu i wszystkim za wszystko wdzięczny .

Mój ostatni lot w Ryanair. Babeczka od Załogi.

Spełniło się kolejne marzenie.

15 Listopad. Jestem na lotnisku w Londynie, zaraz oddam bagaż i wsiądę do samolotu do Dubaju. Jeszcze nie wiem, jakie zawiłe i kręte historie pisze dla mnie życie… Jeszcze nie wiem jaki jestem silny, mocny i przez ile jestem w stanie przejść. Jeszcze nie wiem jak ważne jest to, aby siebie samego przede wszystkim kochać.

Dowiem się o tym kilka miesięcy później… Aby za następne kilka miesięcy twardo i mocno stąpać po Ziemi znając swoją wartość i wiarę w siebie. Aby mieć siłę by pomagać innym i pchać ich ku ich marzeniom.

Ten wielki dzień - Dyplomy i pełne prawo do operowania jako Cabin Crew na samolotach A380 i Boeing 777.

Życie jest piękne Kochani !!!

Przylatuję do Dubaju i zaczynam ostry trening. Muszę wymazać z głowy wszystkie Rynaiar’owskie procedury.

Kolejnym Marzeniem i celem jest zdanie treningu na 100 % bez ułamka procentu.

I jak myślicie?

Na ścianie wiszą cztery dyplomy potwierdzające zdanie kursu w czterech jego częściach na 100% !

Jak się chce to się da! Nie ma rzeczy niemożliwych !!!!

Dziś spoglądam na zdjęcie swoje i swojej grupy po treningu, kiedy dostaliśmy oficjalne uprawnienia do latania.

Pisała do mnie znajoma – Leda, która latała ze mną w Ryanair bardzo często. Nie była pewna Emirates. Opowiedziałem Jej swoją historię. I? Leda dziś lata dla Emirates. Przypominała mi kilka razy historie z pokładu Ryanair jak wiele razy pomogłem jej w sporze z pasażerami i jak usunąłem pasażera z pokładu , bo obrzucił ją makaronem, który jadł. Ja nie pamiętam. Ale widzicie Kochani? Małe rzeczy, dobre rzeczy, które robimy dla innych zostają w ich pamięci na długo.

rgthrthtej

Ja wyznaję jedną zasadę: Ludzie mogą nie pamiętać jak wyglądamy, co mówimy. Ale zawsze będą pamiętać, co zrobiliśmy i jak się poprzez to czuli. I taką zasadę wprowadzam na każdym jednym locie, który operuję jako Cabin Crew.

Wszystko i jedyna rzecz, która nas ogranicza, to my sami. Jeżeli złamiemy barierę samych siebie, zaczniemy siebie kochać, uświadomimy sobie, że MOŻEMY WSZYSTKO, wtedy cały Wszechświat nam pomoże!

Jest Bajkowo Kochani. Żyję marzeniem, spełniam kolejne. I nie ma mocnych! Nie ma granic!

Czasem brakuje nam odwagi by marzyć i zostawiamy wszystko biegowi czasu… Kochani. Samo się nic nie stanie… TO TY Musisz wstać, wierzyć i działać! To w Tobie jest cała moc i piękno!

W mych uszach cały czas brzmią słowa:

‘Twoje życie nie zmieni się na lepsze przez przypadek, a zmienić się może na lepsze przez zmiany!’

Aż sie boję pomyśleć co się rodzi znowu w mojej głowie .

Boję się?

Nie! Strach takowy jest tak ekscytujący! Napędza wręcz do działania!

Pamiętajcie moi Kochani, o czymkolwiek marzycie – wszystko jest do zrobienia! Bez wyjątków!

Czar pryska, kiedy zaczynamy wątpić lub gdy w zamian pragnienia marzenia wdziera się do nas zazdrość, że ktoś coś ma, a ja nie. Wstań i działaj a osiągniesz co tylko chcesz !

#AniMisieWazycPrzestacMarzyc

‘Twoje życie nie zmieni się na lepsze przez przypadek, a zmienić się może na lepsze przez zmiany !’

Wspaniałego tygodnia Kochani!

Kuba