2018-07-13 18:05
Dżoana, Dżoana :)

Heja ho :)

Postanowiłem opisać pewną sytuację, a raczej spotkanie w Dzienniku Stewarda. Wstępnie nie miałem o tym pisać, ale sprawa nabrała wielkiego rozgłosu - zwłaszcza w mediach lokalnych, więc może jednak warto o niej wspomnieć, gdyż cel sam w sobie wielce szczytny jest :)  

A więc...

Jesteśmy już na lotnisku w Los Angeles.  Czas wracać do domu. Służby naziemne kończą przygotowywać nasz samolot do odlotu.

Jesteśmy gotowi, możemy wejść na pokład. Sprawdzam listę pasażerów w wyższych klasach podróży.

O proszę! Mamy kogoś znanego :)

Sama Joanna Krupa :D

Od razu połączyłem pewne fakty...

Znajoma z mojego rodzinnego miasta - Nowy Sącz -  Pani Beatka, z którą już lata temu współpracowałem przy innym projekcie z ogromnym zaangażowaniem walczyła o to, aby w naszym mieście wybudowano schronisko dla zwierząt. Z marnym skutkiem. Dopiero, kiedy udało jej się zebrać kilka tysięcy podpisów wśród mieszkańców Nowego Sącza, ratusz przychylił się do projektu. Jest również założycielką Stowarzyszenia Bezdomne Psy i Koty -    https://www.facebook.com/skrzywdzonepsy/

Lecz jak to wiadomo cała 'papierologia' i inne szmery - bajery - wieki!

W każdym razie schronisko miało być, lecz nikt nie wiedział kiedy dokładnie. Obecnie, pieski, które zostają schwytane w Nowym Sączu, trafiają do schroniska w mieście położonym kilkadziesiąt kilometrów dalej.

Ale wróćmy do rejsu z Los Angeles....

Po zakończonym serwisie podczas wspólnej rozmowy z .... Joanną Krupą, wiedząc, że sama Asia jest wielką strażniczką dobra zwierząt,  postanowiłem opowiedzieć jej o tym, o co walczyła i nadal walczy Pani Beatka. Zresztą Pani Beata jest wielką fanką Joanny Krupy właśnie za to, co robi dla biednych milusińskich.

       

Joanna była bardzo przejęta, bardzo się ucieszyła, że ktoś myśli tak jak ona i chce dobra dla mniejszych stworzeń. Napisała Pani Beatce małą notkę, która jest właśnie w drodze do Nowego Sącza.  Z Dżoaną rozmawialiśmy jeszcze chwilę. Bardzo miła i sympatyczna osoba :)

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Zaraz po rejsie wrzuciłem na Facebook Pani Beaty kilka fotek z Joanną wraz z wiadomością, że sama Dżoana gratuluje jej walki o nowosądeckie schronisko i że trzyma kciuki, aby wszystko było dobrze. Chwilę później nowosądeckie portale informacyjne nagłośniły sprawę pokazując zdjęcia i notkę do Pani Beaty.

Jestem pewien, że wiadomość dotarła do samego ratusza i będzie dodatkowym bodźcem do działania.  Na chwilę obecną miasto ogłosiło przetarg na projekt i budowę budynku, a termin powstania schroniska to Grudzień tego roku.

Nasza praca jest tak nieprzewidywalna i ciekawa zarazem. Nigdy nie wiemy, czego i kogo możemy się spodziewać wśród nas i jak może to pomóc innym, lub zwyczajnie sprawić, że dzień jest piękny :)

Raz jeszcze gratuluję Pani Beacie i mocno trzymam kciuki! Niech psiaki mają dach nad głową! :)

#AniMiSieWazycPrzestacMarzyc :)

 

 

  *Historie opisywane w dzienniku nie koniecznie pochodzą z pokładu linii w której obecnie pracuję, lecz wydarzyły się naprawdę i są moimi osobistymi doświadczeniami. Dzielę się nimi z Wami, aby pokazać z czym na co dzień spotyka się personel pokładowy, oraz aby zapamiętać wszystkie chwile, które się wydarzyły, a czynią ten zawód wyjątkowym.